Ten post jest bezpośrednio powodowany wczorajszym zamachem. Czuję się trochę dziwnie, bo dopiero parę dni temu mówiłam wam, że trzeba przyjmować uchodźców i nie poddawać się terrorystom. Ale to uczucie szybko mija. Wiem, że nie chodzi o moje słowa. Ani o niczyje inne, bo tutaj słowa nie pomogą. Wskrzeszać może tylko Bóg, my nie pomożemy. A właśnie o to chodzi, to sedno tej tragedii. Rodzinom pogrążonym w żalu nie pomoże już minuta ciszy. Godzina. Dzień. W tym miejscu człowiek staje się bezradny.
Kochani, żal mi wszystkich, którzy zginęli. Nie ma wątpliwości, że zamachy są złe. I gdybym mogła coś tu zdziałać, poprosiłabym sprawców, by się opamiętali. Ale nie mam takiej władzy. Jedyne, co nam wszystkim pozostaje to modlitwa za ofiary. I za ich zabójców.
Komentarze
Prześlij komentarz