Z Bogiem #11: Otwórz oczy na ludzi

Dziś post specjalny, bo bez z niczego wziętych mądrości. Dziś mówię konkretnie i z Biblii.

Co wam sugeruje tytuł posta? Nie wiem, może będzie o ponuractwie? O pomaganiu najbiedniejszym? Nie do końca, choć te tematy dość poważnie się przeplatają. Chodzi o głośną ostatnimi laty kwestię: IMIGRANTÓW.

Nie mogę wytrzymać, gdy słucham telewizyjnych wiadomości o powszechnej niechęci wobec obcych. Przepraszam bardzo, pomijając już fakt, że Polacy też kiedyś potrzebowali pomocy (i ją dostali), pytam: a co z chrześcijaństwem?!
Po tym poznaliśmy miłość,
że On oddał za nas życie swoje.
My także winniśmy oddać życie za braci.
1 J 3, 16
Dzieci,
nie miłujmy słowem i językiem,
ale czynem i prawdą!
1 J 3, 18

Nasza miłość winna dotyczyć każdego człowieka, niezależnie od wyznania. Jak napisano w pierwszym liście do Tesaloniczan:
Wobec tych, którzy pozostają na zewnątrz [niechrześcijan], zachowujcie się szlachetnie, a nie będzie wam potrzeba nikogo.
1 Tes 4, 12

Szlachetnie... i miłosiernie. Bo moi drodzy, czyż miłość nie jest największą cnotą (1 Kor 13, 13)? I czyż nie jest drugim najważniejszym przykazaniem ( Mt 22, 34-40)?
Jeśli macie jakieś wątpliwości, bądź kwestie, które zapomniałam poruszyć, piszcie.

Komentarze